Recenzje

Recenzje książki „Miłość na wariackich papierach

Na tej książce się nie zawiedzie

Autorka stara się przedstawić w swojej książce problem braku akceptacji i zrozumienia dla osób, które wyróżniają się osobowością. (…)

Autorka ma świetny styl pisarski. Czytelnik czytając już pierwszą stronę wie, że na tej książce się nie zawiedzie. Czytelnik musi się przygotować na to, że nie raz będzie się śmiał w głos z przygód Zosi. (…)

Fabuła przypomina czytelnikowi, co jest ważne w relacjach międzyludzkich. Musimy pamiętać, że każdy człowiek ma inną osobowość. Brak organizacji, czy kolokwialne „roztrzepanie”, nie powoduje choroby psychicznej ani inności, która ma piętnować. Każdy z nas potrzebuje akceptacji i miłości, by móc cieszyć się życiem i brać z niego całymi garściami. Do tego szczęścia zazwyczaj potrzebny jest ktoś, kto wyciągnie do nas pomocną dłoń. Nie bójmy się prosić kogoś o pomoc i nie bójmy się pomagać innym. Pomoc nic nie kosztuje, a może wiele zmienić.

https://wksiazkizaklete.wordpress.com/

Pasjonująca i wartościowa

Muszę przyznać, że książka bardzo przypadła mi do gustu i dostarczyła świetnej rozrywki. Ta historia po mimo dużej ilości smutnych zdarzeń zawiera wiele humorystycznych wątków, które potrafiły rozśmieszyć mnie do łez. Czytałam tę powieść z ogromną przyjemnością i bardzo szybko. Ciekawa historia dopingowała mnie do poznania losów dziewczyny jak najszybciej, bez robienia sobie przerwy. Przystępny styl autorki, jej lekkość pisania i zaskakujące zwroty akcji spowodowały, że lektura jest pasjonująca. Emocji jest ogrom i trzymają nas w napięciu od pierwszych stronic aż do zakończenia. Poruszone przez pisarkę ważne tematy zmuszają do przemyśleń i zastanowieniem się nad zagadnieniem pomyłek i pozorów. Złe zinterpretowanie tego co widzimy może doprowadzić do katastrofy oraz do zmarnowania komuś życia. Autorka przestrzega przed zbyt pochopnym ocenianiem i wyciąganiem wniosków. Polecam tę wartościowa książkę.

https://lubimyczytac.pl/profil/1871849/izzi

Historia, której nie zapomniecie długo

Miłość na wariackich papierach jak sam tytuł wskazuje, jest szaloną, wręcz wariacką przygodą czytelniczą. Zośka to naprawdę zakręcona kobieta, która przyciąga do siebie kosmicznego pecha i co rusz wpada w jakieś kłopoty i absurdalne sytuacje. Naprawdę z tą dziewczyną nie dało się nudzić! Kiedy już jej życiowa sytuacja chwilowo się stabilizowała, ona musiała wykręcić jakiś numer, żeby czytelnik się nie nudził, a jej życie było bardziej pokręcone. Powiem szczerze, że z początku sama byłam skołowana i nie wiedziałam, czy faktycznie jest zdrowo psychiczna, czy nie. 🤭 Styl autorki, ciekawa fabuła, zakręcone pomysły bohaterki oraz feralne zbiegi okoliczności tworzą bardzo zabawną, oryginalną historię, której nie zapomnicie na długo. (…) Jest to ciekawa i bardzo oryginalna historia, szczerze polecam.

https://www.instagram.com/recenzowe_lovee/

Kilka godzin świetnej rozrywki

Bardzo często można odnieść wrażenie, że wielu autorów pisze książki na jedno kopyto. Inne natomiast są do siebie łudząco podobne, co bardzo zniechęca do szukania kolejnych pozycji. Tym razem jestem mile zaskoczona, bo Natalia Boniewicz włożyła dużo wysiłku w stworzenie nieprawdopodobnej historii, którą przedstawiła w książce pt. Miłość na wariackich papierach. (…)

Przyznam szczerze, że gdybym drugi raz miała sięgnąć po tą książkę, to zrobiłabym to bez chwili zawahania. Natalia Boniewicz zapewniła mi kilka godzin świetnej rozrywki z książką w dłoni.

Przedstawiona przez autorkę historia jest nieco smutna, ponieważ pokazuje, jak niewiele potrzeba, by zrujnować życie drugiemu człowiekowi. A tak naprawdę taka historia mogłaby przydarzyć się każdemu z nas.

Zachęcam Was do sięgnięcia po ten tytuł. Zapewniam, że nie pożałujecie.

Prawdziwy talent do opisywania relacji międzyludzkich

Książka jest pełna humoru zarówno tego pozytywnego, jak i nieco gorzkiego. Czyta się ją szybko i z przyjemnością. To taka lekka, wakacyjna lektura, przy której można się odprężyć i doskonale bawić. Przyznam szczerze, że sięgając po tytuł „Miłość na wariackich papierach”, nie miałam pojęcia, czego mogę się po nim spodziewać. Ostatecznie jednak okazał się strzałem w dziesiątkę! 

Autorka ma prawdziwy talent do opisywania relacji międzyludzkich. Bardzo podobał mi się wątek skomplikowanej przyjaźni pomiędzy Zosią i Karoliną. Również historia romantyczna głównej bohaterki okazała się nieszablonowa i niezwykle interesująca. Powieść ma w sobie wszystko to, co powinna: dobrze wykreowanych bohaterów, ciekawe zwroty akcji i świetny pomysł na tło fabularne, który na dodatek został umiejętnie wykorzystany. Czego chcieć więcej? 

Podoba mi się również fakt, że bohaterka z czasem dojrzewa. Zmienia się wraz z biegiem akcji, a wspólnie z nią podążą również kapryśny los, który być może wreszcie podaruje jej coś pozytywnego. Bardzo lubię takie przemiany.

Jeżeli, drogi Czytelniku, masz ochotę na lekką, pełną dobrego humoru, wakacyjną lekturę, to sądzę, że „Miłość na wariackich papierach” jest właśnie dla ciebie. To idealna powieść na leniwe popołudnie, która bez trudu poprawi humor i na chwilę pozwoli nam zapomnieć o własnej, szarej rzeczywistości. To lekki, ale niebanalny tytuł, po który zdecydowanie warto sięgnąć. 

Dziękuję!

https://miye.eu/milosc-na-wariackich-papierach-natalia-boniewicz/

Chyba nikt jeszcze czegoś takiego nie napisał

Świetna, przezabawna książka, od czasu, do czasu wzbudzająca współczucie względem głównej bohaterki. Czyta się ja z niezwykłą przyjemnością, można rzecz jednym tchem. Taka historia jest dla mnie nowością, chyba nikt jeszcze czegoś takiego nie napisał. Polecam!

http://www.swiattoli.pl/?p=6925

Zawsze może być dobrze, choć niekoniecznie tak jak tego się pragnie czy się to sobie wyobraża

Spodobało mi się, że nie było tu ani tylko wielkiego dramatu (…) ani zbyt lekko potraktowanego tematu. Nie, autorka opisała to z lekkością pióra, nie uciekając od trudniejszych chwil, ale za każdym razem dając nadzieję, że zawsze może być dobrze, choć niekoniecznie tak jak tego się pragnie czy się to sobie wyobraża. Nie będę tu streszczać całej książki, bo to nie jest moja rola. Ale naprawdę warto ją przeczytać.

Natalia Boniewicz “Miłość na wariackich papierach”

Elektryzująca

Żyjemy w świecie, która bywa często pełen sprzeczności. Choć powinna nim rządzić logika czasem prym przed nią wiedzie oględnie mówiąc jej totalne przeciwieństwo. My ludzie, owszem, jesteśmy omylni, ale niekiedy nasze błędy uchodzą nam na sucho, a czasem przewracają komuś lub nam świat do góry nogami. By wyprostować taką niemiłą sytuację potrzebny jest powrót do tego, co być powinno. Popularnie mówiąc do normalności.


Świat pomyłek opisuje w swojej powieści Autorka mi dotąd nieznana, której książkę „łyknęłam” w ciekawością i przyjemnością dosłownie w jedno deszczowe popołudnie. Lektura okazała się elektryzująca, a ja jeszcze długo będę myśleć nad jej treścią. Na pierwszy rzut oka może się ona komuś wydać banalna i niewarta głębszej uwagi, ale gdy się ktoś, kto jest tak mocno wrażliwy jak ja, w nią się zatopi, to naprawdę ma o czym myśleć.

Ktoś kiedyś stwierdził, że normalność to pojęcie bardzo ogólne i względne. Pewien psychiatra określił ją jako pojęcie płynne i trudne do definicji. Ba, ponoć każdy z nas może w swoim postępowaniu mieć przesłanki, które skierują nas na leczenie w zamkniętej placówce, która ma rozwiązywać problemy zdrowia psychicznego.
Takie miejsce, choć oczywiście nikt tam nie chce trafić, ciekawi i elektryzuje. Przyciąga jak magnes. Dlatego z wypiekami na twarzy wielu czytelników sięga po książki których akcja się tam rozgrywa. I jak tak zrobiłam. (…)

Z przerażeniem przyjmowałam fakt, że pozory i pomyłki, błędy mogą komuś zniszczyć życie, podeptać duszę i zgnoić w imię rozsądku. Smutne jest to, że konsekwencje czyiś błędów mogą bardziej dotknąć ich ofiarę niż tego, kto je popełnił.
Tę powieść czytało mi się dobrze, w trakcie jej lektury uśmiechałam się, kibicowałam Zosi, stawiałam się na jej miejscu. Ta książka daje do myślenia, wzbudza emocje, głębiej przemawia i uczula by zbyt pochopnie nie ferować wyroków, by nie kusić się w życiu w jakimkolwiek przypadku o zbyt szybką i powierzchowną ocenę.
Tak, przyznaję, że książka mile mnie zaskoczyła, okazała się lepsza i bardziej wymowna niż się spodziewałam. Jeśli szukacie czegoś nietuzinkowego i oryginalnego to śmiało zaczytajcie się w tym tytule.

https://lubimyczytac.pl/profil/3884/malineczka74

Historia inna niż to, co najczęściej dostajemy na ryku

Sama notatka z tyłu książki spowodowała, że ślinka mi napłynęła do ust, a chęć zaliczenia tytułu była ogromna. Zapowiadała się lekka i zabawna historia, więc to coś zupełnie innego niż to z czym zmagam się na co dzień. Szczególnie że aktualnie potrzebowałam czegoś na poprawę humoru i oderwanie się od swojej własnej codzienności.

Czy ktokolwiek z Was zastanawiał się nad tym, co by było gdyby przez przypadek trafił do szpitala psychiatrycznego? Jeśli na to pytanie odpowiedzieliście „nie” to podobnie jak ja. (…)

Powiem Wam szczerze, że wielu rzeczy spodziewałam się po tej pozycji, ale chyba nie tego, co faktycznie dostałam! Dawno nie bawiłam się tak dobrze podczas czytania książki! Mało tego momentami było mi naprawdę szkoda głównej bohaterki, bo odnosiłam wrażenie, że wszystko, co złe i pechowe przytrafia się właśnie jej! Tyle, że z doświadczenia wiem, że są osoby, które ściągają na siebie tyle pecha, ile tylko się da. Polecam książkę każdemu, kto chce zapoznać się z historią inną niż to, co najczęściej dostajemy na rynku. Osobiście jeszcze nie natknęłam się na podobną tematykę i ogromnie się cieszę, że dostałam ją od własnej rodaczki!

https://swiatmiedzystronami.blogspot.com/2021/05/natalia-boniewicz-miosc-na-wariackich.html?fbclid=IwAR1HwPf_lonEQnqsvYDFC7AoKh9Tt49N3OEiYQKmdkNBLKxgDkaRsnnj61w

Nieszablonowe poczucie humoru

 ,,Miłość na wariackich papierach” zaskoczyła mnie, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. (…)

Autorka ma nieszablonowe poczucie humoru. Zauważyłam komizm sytuacji opisanych w tekście i nieźle się ubawiłam podczas czytania. Mogę powiedzieć, że na czas czytania tej książki stałam się wyluzowana i odrzuciłam od siebie poważne podejście do wielu spraw.

Druga część historii zdecydowanie bardziej do mnie przemówiła, nie ukrywam, jest bardziej w moim guście. Przyjemnie czytało mi się dalsze losy bohaterki, jej życie na wolności wypełnione niefortunnymi zdarzeniami, relacje z innymi ludźmi – Karoliną i Marcinem.

Przedstawienie wzlotów i upadków w przyjaźni Karoliny i Zofii to jeden z moich ulubionych wątków w tej opowieści, spodobało mi się to, że przyjaźń nie jest idealna, zdarzają się sprzeczki, ale dla kontrastu także dobre sytuacje, jak wzajemna pomoc. To samo mogę powiedzieć o relacji Zofii z Marcinem, która była jak rollercoaster, chociaż na samym początku spodziewałam się szablonowej historii romantycznej.

Niezwykle spodobała mi się przemiana Zofii, którą mogliśmy zaobserwować. Na początku opowieści była nieporadna, zapominalska, można powiedzieć, że nie do końca sobie radziła, natomiast z każdym zakrętem w jej życiu wyciągała jakieś wnioski, zmieniała się i stała się kimś, kogo polubiłam – niezależną kobietą, potrafiącą wykorzystać swoje przygody życiowe na swoją korzyść, w pewnym sensie nieustraszoną. (…)

Podoba mi się kreacja Zofii, to postać niespotykana, która łatwo zapada w pamięć dzięki jej podejściu do życia, zachowaniu oraz oczywiście – przeżyciach.

Jako osoba uwielbiająca geografię, muszę pochwalić wplecenie podróży do historii, ukazanie różnic kulturowych (mowa tu o Indiach) i przemycenie ciekawostek. Swoją drogą ostatnia podróż pary bardzo mnie rozbawiła, zachowanie każdego z bohaterów, którzy zostali w niej przedstawieni, było tak bardzo inne, tak bardzo na odwrót, że nie dało się być poważnym.

Ostatni rozdział był taką wisienką na torcie, wspaniałym zakończeniem opowieści, ale trochę mi smutno, że to tak szybko dobiegło do końca, było takie lekkie i absurdalne, co dla mnie jest atutem, bo trzeba mieć bardzo rozbudowaną wyobraźnię by przedstawić historię w taki sposób.

Z wielką chęcią przeczytałabym o dalszych losach naszej głównej bohaterki, perspektywę innego bohatera oraz kompletnie nową historię. 

https://laraczyta-recenzje.blogspot.com/#google_vignette

Jaś Fasola w spódnicy

Jeśli poszukujecie historii, która da chwilę relaksu i ukoi poszarpane nerwy „Miłość na wariackich papierach” będzie doskonałym wyborem. Autorka wykreowała zaskakującą postać, która już chyba nie mogła mieć większego niefartu. Taki Jaś Fasola w spódnicy…


Pomysł na fabułę w moim odczuciu genialny! Pani Natalia bardzo ciekawie oddała klimat szpitala psychiatrycznego, naprawdę łatwo się wkręcić w atmosferę tego niedostępnego dla przeciętnego człowieka miejsca. Barwne opisy pozwalają poczuć się przez chwilę jego pacjentem i obserwować życie innych chorych od środka. Opis balu w pewnym sensie mnie urzekł, a zarazem przeraził. Ucieczka przez okno rozwaliła na przysłowiowe łopatki (przez chwilę byłam nawet zła na Fryderyka, że wykorzystał Zosię w taki sposób). Stawiając się w miejscu pracujących tam ludzi, można pewnie poczuć niejeden zawrót głowy… a to dopiero początek 😉 Bardzo fajnie czyta się również o przyjaźni, która łączy Zosię z Karoliną- niby różne a tak bardzo podobne. Wątek miłosny, a raczej postawa Marcina, i jego krzywe „jazdy” szczególnie w końcówce książki, trochę mnie rozczarował. Poczucie humoru autorki doskonale pokryło się z moim. Przyznam, że momentami byłam zaskoczona groteskowością niektórych sytuacji, ale bawiłam się przednio, mąż niejednokrotnie podpytywał, z czego tak się śmieję. Styl autorki pozwala poczuć się częścią tej zakręconej historii. Akcja dzieje się szybko, momentami nawet zaskakuje. Wątki poboczne współgrają z główną osią. Jest lekko, ale bardzo zabawnie i ciekawie. Książka wciąga i nie pozwala się odłożyć do ostatniej strony. 

Czy polecam? Zdecydowanie tak. Fantastyczna odskocznia od codziennej szarugi.

https://ewelina-czyta.blogspot.com/2021/03/1821-miosc-na-wariackich-papierach.html

Bezkonkurencyjne poczucie humoru

Nawet nie wyobrażacie sobie co spotyka naszą główną bohaterkę. W zasadzie to bardzo pechowa dziewczyna bo wszystko co najgorsze spotyka właśnie ją. Wcale nie dziwię się, że wzięto ją za wariatkę. Pomimo swojego roztrzepania Zosia jakoś radzi sobie w życiu i zawsze spada na cztery łapy. Radzi sobie jakoś w szpitalu i w pracy. Nawet radzi sobie ze sławą ale o tym to już przeczytacie w książce. 

Plusy książki to przede wszystkim bezkonkurencyjne poczucie humoru, w zasadzie możemy śmiać się bez przerwy. Bawcie się razem z Zosią. Podoba mi się styl autorki, prosty i niewyszukany. Miałam wrażenie jakbym słuchała przyjaciółki, która opowiada swoją zwariowaną historię. (…)

Autorka chciała nas rozbawić i to udało jej się w stu procentach. Autorka chciała nas rozbawić i to udało jej się w stu procentach.

https://sylwiatestujeiradzi.blogspot.com/2021/03/miosc-na-wariackich-papierach-natalia.html?fbclid=IwAR02nf6-2qyyNH9rxgJlf7rwwprartE8Ei5Im341CFil-e8poe6D0G2DdQg

Czyta się w mgnieniu oka, nie pozwalając oderwać się ani na chwilę

Życie bywa pełne nieprzewidywalnych zdarzeń. Przekonuje się o tym główna bohaterka powieści pt. „Miłość na wariackich papierach”, która praktycznie każdego dnia wpada w tarapaty. Pewnego dnia postanawia się wybrać z przyjaciółką na krótki odpoczynek, aby nabrać sił, zregenerować się. Niestety, jak zawsze, nie omieszka się bez kłopotów. Tym razem Zosia myli w hotelu drzwi, znajdując się nago na korytarzu. Na domiar złego, drzwi się zatrzaskują i nie ma możliwości wejścia do pokoju. Szybka interwencja personelu prowadzi do umieszczenia jej w szpitalu psychiatrycznym, a jej dolegliwości zostają potwierdzone przez badania. Jak potoczy się jej historia?

Postać głównej bohaterki, Zosi, jest bardzo zakręcona. Kobieta doświadcza wielu przygód, które dla osób trzecich są wręcz nieprawdopodobne. Najgorsze dzieje się, gdy zostaje umieszczona w zakładzie psychiatrycznym, a nikt nie wierzy jej normalności. „Miłość na wariackich papierach” to bardzo ciekawa pozycja, która pozwoli oderwać się od rzeczywistości. Zagłębienie się w zwariowany świat Zosi, spowoduje u czytelnika wiele emocji, od śmiechu po niedowierzanie. W końcu, jak można mieć aż takiego pecha? Jeśli myślicie, że to wasze życie się komplikuje, a kłopoty są na porządku dziennym, musicie poznać tę historię. 

Natalia Boniewicz porusza w swojej powieści wiele tematów. Pojawia się tutaj przyjaźń, pech, psychiatryk, nadwrażliwa (wręcz histeryczna) rodzicielka oraz jak sam tytuł mówi – miłość. Fabuła jest dopracowana, a sama akcja postępuje szybko. Wątki poboczne są dobrze dobrane, urozmaicają historię. Książkę czyta się w mgnieniu oka, nie pozwalając oderwać się ani na chwilę. Szczegółowe opisy pozwalają na wyobrażenie sobie całej sytuacji, wręcz przeniesienie się do lektury. Istotną kwestią, o której warto wspomnieć, jest tutaj sam morał płynący z książki. Główna bohaterka mimo swoich niepowodzeń oraz chwil kryzysu, nigdy się nie poddaje. Zło, które ją spotkało przemienia się z czasem w coś dobrego, pokazując idealnie sens powiedzenie „po każdej burzy wychodzi słońce”. Tak też, po wielu burzach w jej życiu, wreszcie udaje się coś osiągnąć, spełnić marzenia.

Stworzenie komedii połączonej z romansem jest dość wymagające, a autorka poradziła sobie wyśmienicie. Przyznaję ocenę 9,5/10 i czekam na kolejne publikacje.

https://www.carrrolinablog.com/2021/03/miosc-na-wariackich-papierach-natalia.html

Przekonałam się, że Bridget Jones razy dwa może istnieć

Lekka i nieco zwariowana powieść obyczajowa z elementami komedii z pewnością ubarwi wieczór (lub dwa) wszystkim tym, którzy potrzebują pocieszenia w tych ciężkich czasach.

Wyobraźcie sobie dziewczynę w typie Bridget Jones, tylko trochę bardziej roztrzepaną. Gafa goni gafę, a ona sama swoim nieogarnięciem jeszcze dodatkowo prowokuje kolejne kłopoty. Dzięki jednemu z nich trafia zresztą do szpitala dla psychicznie chorych, gdzie trafia na oddział dla osób naprawdę ciężko dotkniętych zaburzeniami psychicznymi. Tam spędza trochę czasu, ale, nie bójcie się, okazuje się, że została zamknięta w wyniku przypadku. (…)

Nie sądziłam, że tak krótka opowieść może stać się zbiorem tak wielu wpadek głównej bohaterki. od razu uprzedzam, że nie jest to nic złego. Ja dodatkowo przekonałam się, że wspomniana już wcześniej Bridget Jones razy dwa może istnieć. Wcześniej myślałam, że to, co działo się słynnej angielskiej bohaterce to było maksimum nieszczęść i nieogarnięcia. No ale okazuje się, że nie. (…)

Fajna opowieść, dla tych, którzy w powieściach szukają przede wszystkim pozytywów.

Zapraszam także do poczytania recenzji na temat książek „Jak zostałam peruwiańską żoną” oraz „Peruwiańska żona została zdradzona” https://miaslowik.com/recenzje/

%d blogerów lubi to: